Discussion:
O zachowaniu się przy stole
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
medea
2012-01-16 10:42:11 UTC
Temat tylko lekko zahaczający o kuchnię, ale nie wiem, czy grupa o
savoir vivrze jeszcze działa, a tutaj na pewno znajdę dobrze
zorientowanych. ;)

Wyobraźcie sobie taką sytuację: oficjalna kolacja w restauracji na
kilkanaście osób. Restauracja nie bardzo ekskluzywna, ale też nie jakaś
podrzędna, chociaż dosyć ciasna. Wzdłuż ściany ustawiono kilka stolików
dwuosobowych, połączonych ze sobą, ale każdy z nich jest nakryty osobnym
obrusem. Z powodu dość sporej ciasnoty stoliki są mocno dosunięte do
ściany, tak że osoby siedzące na kanapie przy ścianie zostają
praktycznie uwięzione. Te siedzące na obu krańcach to jeszcze pół biedy,
ale osoba siedząca na środku - mająca ze swej prawej i lewej strony po
przynajmniej 3 osoby - ma kłopot z wyjściem do toalety. Jak powinna się
stamtąd wydostać w razie nagłej potrzeby? Na przejście między stolikami
a siedzącymi nie ma szans, musieliby wszyscy z tej strony wyjść. Ciekawa
jestem propozycji. ;)

Żeby pozostać w temacie kuchni - były jedzone: klarowna zupa pomidorowa
z pierożkami ravioli z mozzarellą, carpaccio wołowe z orzeszkami
piniowymi i rukolą, pieczone krewetki tygrysie, zupa rakowa, jagnięcina
w sosie pomidorowo-rozmarynowym, ryba żabnica w sosie cytrynowym z
kaparami, do tego pieczone w mundurkach ziemniaczki i surówki/jarzynki.

Ewa
Bbjk
2012-01-16 10:57:25 UTC
Post by medea
Wyobraźcie sobie taką sytuację: oficjalna kolacja w restauracji na
kilkanaście osób. Restauracja nie bardzo ekskluzywna, ale też nie jakaś
podrzędna, chociaż dosyć ciasna. Wzdłuż ściany ustawiono kilka stolików
dwuosobowych, połączonych ze sobą, ale każdy z nich jest nakryty osobnym
obrusem. Z powodu dość sporej ciasnoty stoliki są mocno dosunięte do
ściany, tak że osoby siedzące na kanapie przy ścianie zostają
praktycznie uwięzione. Te siedzące na obu krańcach to jeszcze pół biedy,
ale osoba siedząca na środku - mająca ze swej prawej i lewej strony po
przynajmniej 3 osoby - ma kłopot z wyjściem do toalety. Jak powinna się
stamtąd wydostać w razie nagłej potrzeby? Na przejście między stolikami
a siedzącymi nie ma szans, musieliby wszyscy z tej strony wyjść. Ciekawa
jestem propozycji. ;)
Jeśli dopadł ją musik, to nie ma innego wyjścia niż zrobić pospolite
ruszenie i wydostać się. Lepsze to, niż kicać pod stołem ;)
Post by medea
Żeby pozostać w temacie kuchni - były jedzone: klarowna zupa pomidorowa
z pierożkami ravioli z mozzarellą, carpaccio wołowe z orzeszkami
piniowymi i rukolą, pieczone krewetki tygrysie, zupa rakowa, jagnięcina
w sosie pomidorowo-rozmarynowym, ryba żabnica w sosie cytrynowym z
kaparami, do tego pieczone w mundurkach ziemniaczki i surówki/jarzynki.
Włoska knajpka? Brzmi smacznie.
--
Bbjk
medea
2012-01-16 11:35:54 UTC
Post by Bbjk
Jeśli dopadł ją musik, to nie ma innego wyjścia niż zrobić pospolite
ruszenie i wydostać się. Lepsze to, niż kicać pod stołem ;)
Zastanawiam się, na jak dalece posunięte ruszenie można sobie w takiej
sytuacji pozwolić. ;)
Post by Bbjk
Włoska knajpka? Brzmi smacznie.
Knajpka niemiecka, ale chyba z włoskim ukierunkowaniem. ;)

Ewa
Bbjk
2012-01-16 11:40:29 UTC
Post by medea
Jeśli dopadł ją musik, to nie ma innego wyjścia niż zrobić pospolite
ruszenie i wydostać się. Lepsze to, niż kicać pod stołem ;)
Zastanawiam się, na jak dalece posunięte ruszenie można sobie w takiej
sytuacji pozwolić. ;)
Jeśli dobrze zrozumiałam, nie ma innego wyjścia, jak ruszyć ludzi, albo
czołgać się pod stołem między nogami biesiadników, albo posiusiać na
krzesło? :)
Chyba najlepsze, co można, to przeprosić i wyjść, w każdym razie nie mam
innego pomysłu, zakładając, że sytuacja jest stabilna, czyli nie można
zamienić stołu na większy.
--
Bbjk
medea
2012-01-16 11:45:16 UTC
Post by Bbjk
Jeśli dobrze zrozumiałam, nie ma innego wyjścia, jak ruszyć ludzi,
albo czołgać się pod stołem między nogami biesiadników, albo posiusiać
na krzesło? :)
Jest przynajmniej jeszcze jedno inne, z którego skorzystałam. ;)

Ewa
Paulinka
2012-01-16 11:46:40 UTC
Post by medea
Post by Bbjk
Jeśli dobrze zrozumiałam, nie ma innego wyjścia, jak ruszyć ludzi,
albo czołgać się pod stołem między nogami biesiadników, albo posiusiać
na krzesło? :)
Jest przynajmniej jeszcze jedno inne, z którego skorzystałam. ;)
Poprosiłaś o rozsunięcie stolików? :)
--
Paulinka
medea
2012-01-16 11:56:38 UTC
Post by Paulinka
Post by medea
Post by Bbjk
Jeśli dobrze zrozumiałam, nie ma innego wyjścia, jak ruszyć ludzi,
albo czołgać się pod stołem między nogami biesiadników, albo
posiusiać na krzesło? :)
Jest przynajmniej jeszcze jedno inne, z którego skorzystałam. ;)
Poprosiłaś o rozsunięcie stolików? :)
Bingo! Wygrała pani zestaw pampersów dla dorosłych. ;)
A dokładnie to poprosiłam o wysunięcie mojego (naszego) stolika tak,
żebym mogła swobodnie wyjść.

Dodam, że przy aprobacie wszystkich zgromadzonych. ;)

Ewa
Bbjk
2012-01-16 11:58:53 UTC
Post by medea
Bingo! Wygrała pani zestaw pampersów dla dorosłych. ;)
A dokładnie to poprosiłam o wysunięcie mojego (naszego) stolika tak,
żebym mogła swobodnie wyjść.
A ja sądziłam, że tam było tak ciasno, ze mobilność stolików nie
wchodziła w rachubę :)
--
B.
medea
2012-01-16 12:02:34 UTC
Post by Bbjk
Post by medea
Bingo! Wygrała pani zestaw pampersów dla dorosłych. ;)
A dokładnie to poprosiłam o wysunięcie mojego (naszego) stolika tak,
żebym mogła swobodnie wyjść.
A ja sądziłam, że tam było tak ciasno, ze mobilność stolików nie
wchodziła w rachubę :)
Było bardzo ciasno, bo na środku jeszcze stała wyspa kelnerska, ale
akurat nasz stolik miał trochę więcej przestrzeni z jednej strony.
Zgadzam się, że to nie była knajpa odpowiednia na zorganizowanie kolacji
dla kilkunastoosobowej grupy, no ale nie ode mnie to zależało, byłam
tylko gościem.

Ewa
Nixe
2012-01-16 12:17:11 UTC
Post by medea
Bingo! Wygrała pani zestaw pampersów dla dorosłych. ;)
A dokładnie to poprosiłam o wysunięcie mojego (naszego) stolika tak,
żebym mogła swobodnie wyjść.
A ja sądziłam, że tam było tak ciasno, ze mobilność stolików nie wchodziła
w rachubę :)
Ja dokładnie tak samo myślałam.

N.
Paulinka
2012-01-16 12:00:00 UTC
Post by medea
Post by Paulinka
Post by medea
Post by Bbjk
Jeśli dobrze zrozumiałam, nie ma innego wyjścia, jak ruszyć ludzi,
albo czołgać się pod stołem między nogami biesiadników, albo
posiusiać na krzesło? :)
Jest przynajmniej jeszcze jedno inne, z którego skorzystałam. ;)
Poprosiłaś o rozsunięcie stolików? :)
Bingo! Wygrała pani zestaw pampersów dla dorosłych. ;)
OMG gdyby to jeszcze Oktoberfest był, to rozumiem, ale tak bez okazji ;)
Post by medea
A dokładnie to poprosiłam o wysunięcie mojego (naszego) stolika tak,
żebym mogła swobodnie wyjść.
Pomyślałam o tym dlatego, ze każdy stolik miał osobne nakrycie i było to
zwyczajnie możliwe do zrealizowania, no i angażowało mniejsza liczbę osób.
Post by medea
Dodam, że przy aprobacie wszystkich zgromadzonych. ;)
--
Paulinka
medea
2012-01-16 12:04:29 UTC
Post by Paulinka
Pomyślałam o tym dlatego, ze każdy stolik miał osobne nakrycie
Specjalnie o tym napisałam. ;)
Post by Paulinka
i było to zwyczajnie możliwe do zrealizowania, no i angażowało
mniejsza liczbę osób.

To się nazywa niemiecka praktyczność. ;)

Ewa
Bbjk
2012-01-16 12:15:14 UTC
Post by medea
Specjalnie o tym napisałam. ;)
Aaaaaaaaa, czyli to była taka mała podpucha, a nie prośba o poradę w
trudnej sytuacji?
--
Bbjk
Bbjk
2012-01-16 12:16:27 UTC
Post by Bbjk
Aaaaaaaaa, czyli to była taka mała podpucha,
... czyli podpuszczka.
By było znów kuchennie.
--
B.
medea
2012-01-16 12:22:04 UTC
Post by Bbjk
Post by medea
Specjalnie o tym napisałam. ;)
Aaaaaaaaa, czyli to była taka mała podpucha, a nie prośba o poradę w
trudnej sytuacji?
Niezupełnie. Chciałam się dowiedzieć, na ile takie rozwiązanie jest/nie
jest standardowe. No i pytanie - jak (może lepiej) poradziliby sobie inni.
Bo że każdy jakoś sobie poradziłby, nie obrażając przy tym nikogo
(oprócz być może pana L.), to było dla nie oczywiste.

Ewa
Bbjk
2012-01-16 12:36:23 UTC
Post by medea
Niezupełnie. Chciałam się dowiedzieć, na ile takie rozwiązanie jest/nie
jest standardowe. No i pytanie - jak (może lepiej) poradziliby sobie inni.
Jeśli stoliki można było przesuwać, to Twoje rozwiązanie wydaje mi się
optymalne.
Post by medea
Bo że każdy jakoś sobie poradziłby, nie obrażając przy tym nikogo
(oprócz być może pana L.), to było dla nie oczywiste.
Jasne, co tu by miało być do obrażania.
A co do "pana L." to nie znam.
--
B.
medea
2012-01-16 13:28:05 UTC
Post by Bbjk
Jasne, co tu by miało być do obrażania.
A co do "pana L." to nie znam.
Lebowski. Pewnie nie widzisz jego postów. I dobrze.

Ewa
Lebowski
2012-01-16 12:56:15 UTC
Post by medea
Post by Bbjk
Post by medea
Specjalnie o tym napisałam. ;)
Aaaaaaaaa, czyli to była taka mała podpucha, a nie prośba o poradę w
trudnej sytuacji?
Niezupełnie. Chciałam się dowiedzieć, na ile takie rozwiązanie jest/nie
jest standardowe. No i pytanie - jak (może lepiej) poradziliby sobie inni.
Bo że każdy jakoś sobie poradziłby, nie obrażając przy tym nikogo
(oprócz być może pana L.), to było dla nie oczywiste.
Ewa
Z tym obrazaniem to chyba troche przesadzasz.
Z tego co zaobesrwowalem w kulturze Niemcow, nawet tych dobrze
wyksztalconych, to pierdniecie lub bekniecie przy stole, a tym bardziej
w jakims barze piwnym jest u nich norma, wiec odrobina parafrazy ich
dziejowej uprzejmosci z pewnoscia takze sie w niej zmiesci.
Ze juz przez grzecznosc nie wspomne tutaj o czyims tankowaniu do granic
wytrzymalosci pecherza, jako byc moze wlasnie nieco kontrowersyjnym w
obu kulturach :P
Ale rozumiem krajanke, ze za darmoche bylo. Znaczy sie ktos stawial ;)
medea
2012-01-16 13:28:50 UTC
Post by Lebowski
Z tego co zaobesrwowalem w kulturze Niemcow, nawet tych dobrze
wyksztalconych, to pierdniecie lub bekniecie przy stole, a tym
bardziej w jakims barze piwnym jest u nich norma
Nie zaobserwowałam.
Post by Lebowski
Ale rozumiem krajanke, ze za darmoche bylo. Znaczy sie ktos stawial ;)
Cóż za urocza projekcja.

Ewa
Lebowski
2012-01-16 13:42:27 UTC
Post by medea
Post by Lebowski
Z tego co zaobesrwowalem w kulturze Niemcow, nawet tych dobrze
wyksztalconych, to pierdniecie lub bekniecie przy stole, a tym
bardziej w jakims barze piwnym jest u nich norma
Nie zaobserwowałam.
Nie, no jasne. To przeciez zaden obciach pojsc z Niemacami do knajpy ;)
Post by medea
Post by Lebowski
Ale rozumiem krajanke, ze za darmoche bylo. Znaczy sie ktos stawial ;)
Cóż za urocza projekcja.
Ewa
Zaraz, czyby to nasza krajanka sie szarpnela i stawiala?
A to pardon.
Jasne, ze trzeba zjesc i wypic wszystko, co sie zamowilo,
przeciez za to sie becalen ;)
medea
2012-01-16 14:22:36 UTC
Post by Lebowski
Jasne, ze trzeba zjesc i wypic wszystko, co sie zamowilo,
przeciez za to sie becalen ;)
To z własnych obserwacji?

Ewa
Lebowski
2012-01-16 16:02:13 UTC
Post by medea
Post by Lebowski
Jasne, ze trzeba zjesc i wypic wszystko, co sie zamowilo,
przeciez za to sie becalen ;)
To z własnych obserwacji?
Ewa
No tak.
Naszych krajanek zachwyconych kuchnia i kultura germanska ;)
medea
2012-01-16 16:51:03 UTC
Post by Lebowski
Post by medea
Post by Lebowski
Jasne, ze trzeba zjesc i wypic wszystko, co sie zamowilo,
przeciez za to sie becalen ;)
To z własnych obserwacji?
Ewa
No tak.
Naszych krajanek zachwyconych kuchnia i kultura germanska ;)
Większość obytych osób już od początku zorientowała się, że kuchnia była
raczej śródziemnomorska, tylko Ty jak zwykle na szarym końcu.
Co do kultury - pozostaje tylko współczuć ci towarzystwa, w jakim się
obracasz. Z drugiej strony to wiele tłumaczy, jeśli chodzi o twoje
zachowanie choćby tutaj. Bąków może organicznie nie czuć, ale smród
łatwo sobie wyobrazić. Dlatego lepiej zrobisz, jak po prostu będziesz
spędzał więcej czasu w toalecie.

Ewa
XL
2012-01-16 18:52:27 UTC
Post by medea
Większość obytych osób już od początku zorientowała się, że kuchnia była
raczej śródziemnomorska, tylko Ty jak zwykle na szarym końcu.
Co do kultury - pozostaje tylko współczuć ci towarzystwa, w jakim się
obracasz. Z drugiej strony to wiele tłumaczy, jeśli chodzi o twoje
zachowanie choćby tutaj. Bąków może organicznie nie czuć, ale smród
łatwo sobie wyobrazić. Dlatego lepiej zrobisz, jak po prostu będziesz
spędzał więcej czasu w toalecie.
W różnych miejscach się jadało, z mniej i bardziej obytymi ludźmi, także w
ogromnej ciasnocie, z mniej lub bardziej wyszukanym menu w karcie, ryby
żabnicy to nawet wcale nie zdarzyło mi się jeść (za mało obyta jestem
chyba) - a jakoś nigdy, powtarzam: NIGDY! nikt nie miał problemu z wyjściem
do toalety, nawet siedząc w połowie długości kilkumetrowej ławy przy samej
ścianie, mając ową ścianę za plecami, a po bokach po kilkanaście osób przy
stole.
Nawet najmniej obyte towarzystwo doskonale zawsze zauważało dyskretny gest
podnoszenia się z krzesła i zastygnięcia na moment tej pozycji oraz
cichutkie "przepraszam" skierowane jedynie do najbliższego sąsiada - jest
to nawet dla zupełnych dzikusów dostatecznie wyraźny sygnał, że ktoś
chciałby na chwilę opuścić towarzystwo w celu absolutnie wiadomym a
intymnym i raczej nie robi tego dla kaprysu, a sytuacja wymaga reakcji
konkretnej i raczej zbiorowej oraz sprawnej i zsynchronizowanej,
polegającej na ruszeniu tylnych części ciała i opuszczeniu miejsc po jednej
ze stron poganianego koniecznością delikwenta. Nie wymagało to nigdy
żadnych szczególnych zabiegów, a już na pewno nie ekscesów w typie
wysuwania stolika - ludzie nawet zupełnie nieobyci interesują się sobą
wzajemnie podczas posiłku, pomagają sobie, usługują, podsuwają potrawy,
nalewają napoje i na tej samej zasadzie także reagują w sposób absolutnie
spontaniczny na omówiony wyżej dyskretny sygnał - po prostu wstając ze
swoich krzeseł i robiąc przejście!
Dlatego cóż, skoro w tak obytym towarzystwie spożywającym tak wyszukane
potrawy miałaś tak wielki problem po prostu ze wstaniem zza stołu i
pójściem siku, podsumowując posłużę się cytatem z Twej wypowiedzi -
"pozostaje tylko współczuć ci towarzystwa, w jakim się obracasz."
3-)
--
XL
Paulinka
2012-01-16 19:02:45 UTC
Post by XL
Dlatego cóż, skoro w tak obytym towarzystwie spożywającym tak wyszukane
potrawy miałaś tak wielki problem po prostu ze wstaniem zza stołu i
pójściem siku, podsumowując posłużę się cytatem z Twej wypowiedzi -
"pozostaje tylko współczuć ci towarzystwa, w jakim się obracasz."
3-)
Ja nie Ewa, ale Ci odpowiem. Nie widzisz postów L., a Ewa konsekwentnie
pozostawia z nich tylko w miarę nadające się do cytowania szczegóły. Nie
chodziło ani o wyszukane potrawy, ani o wyszukane towarzystwo, chodziło
o wyjaśnienie chamowi szczegółów, których i tak nie zrozumiał, za to
ulżył sobie, ubliżając aż miło.
--
Paulinka
XL
2012-01-16 19:16:10 UTC
Post by Paulinka
Post by XL
Dlatego cóż, skoro w tak obytym towarzystwie spożywającym tak wyszukane
potrawy miałaś tak wielki problem po prostu ze wstaniem zza stołu i
pójściem siku, podsumowując posłużę się cytatem z Twej wypowiedzi -
"pozostaje tylko współczuć ci towarzystwa, w jakim się obracasz."
3-)
Ja nie Ewa, ale Ci odpowiem. Nie widzisz postów L., a Ewa konsekwentnie
pozostawia z nich tylko w miarę nadające się do cytowania szczegóły. Nie
chodziło ani o wyszukane potrawy, ani o wyszukane towarzystwo, chodziło
o wyjaśnienie chamowi szczegółów, których i tak nie zrozumiał, za to
ulżył sobie, ubliżając aż miło.
Cytat z L. w poście Ewy oraz jej wypowiedź były tylko pretekstem do tego,
co chciałam napisać już po jej pierwszym poście w tym wątku. Właściwie
należy moją wypowiedź odnieść do tegoż pierwszego posta.
W zyciu nie pomyślałabym, że można mieć taki wielki problem siedząc w
najbardziej nawet ciasnej knajpie z normalnymi, cywilizowanymi ludźmi.
Oczywiście nie jest to wytykanie czegokolwiek Ewie, tylko towarzystwu.
Ewie to ja po prostu współczuję takiego towarzystwa - była zaproszpona, nie
miała wpływu na to, jaka jest organizacja przyjęcia - no ale przecież nie
została zaproszona przez obcych ludzi, zupełnie z nią niezwiazanych.
Zdarzyć się też moze, ze siedzimy przy stole z ludźmi, z którymi nigdy
dotąd się nie zetknęliśmy, no ale przecież zawsze obowiazują pewne zasady.
No nie mogę przeżyć po prostu, że ktoś mógł siedzieć przy stole i nie
(chcieć) zauważać jej zamiaru wstania zza tegoż - aż musiała radzić sobie
wysunieciem stolika w celu skutecznego wydostania się!!!
--
XL
Paulinka
2012-01-16 19:24:20 UTC
Post by XL
Post by Paulinka
Post by XL
Dlatego cóż, skoro w tak obytym towarzystwie spożywającym tak wyszukane
potrawy miałaś tak wielki problem po prostu ze wstaniem zza stołu i
pójściem siku, podsumowując posłużę się cytatem z Twej wypowiedzi -
"pozostaje tylko współczuć ci towarzystwa, w jakim się obracasz."
3-)
Ja nie Ewa, ale Ci odpowiem. Nie widzisz postów L., a Ewa konsekwentnie
pozostawia z nich tylko w miarę nadające się do cytowania szczegóły. Nie
chodziło ani o wyszukane potrawy, ani o wyszukane towarzystwo, chodziło
o wyjaśnienie chamowi szczegółów, których i tak nie zrozumiał, za to
ulżył sobie, ubliżając aż miło.
Cytat z L. w poście Ewy oraz jej wypowiedź były tylko pretekstem do tego,
co chciałam napisać już po jej pierwszym poście w tym wątku. Właściwie
należy moją wypowiedź odnieść do tegoż pierwszego posta.
W zyciu nie pomyślałabym, że można mieć taki wielki problem siedząc w
najbardziej nawet ciasnej knajpie z normalnymi, cywilizowanymi ludźmi.
Oczywiście nie jest to wytykanie czegokolwiek Ewie, tylko towarzystwu.
Ewie to ja po prostu współczuję takiego towarzystwa - była zaproszpona, nie
miała wpływu na to, jaka jest organizacja przyjęcia - no ale przecież nie
została zaproszona przez obcych ludzi, zupełnie z nią niezwiazanych.
Zdarzyć się też moze, ze siedzimy przy stole z ludźmi, z którymi nigdy
dotąd się nie zetknęliśmy, no ale przecież zawsze obowiazują pewne zasady.
No nie mogę przeżyć po prostu, że ktoś mógł siedzieć przy stole i nie
(chcieć) zauważać jej zamiaru wstania zza tegoż - aż musiała radzić sobie
wysunieciem stolika w celu skutecznego wydostania się!!!
Ikselka, ale Ewa wybrała IMO najprostsze i najwłaściwsze rozwiązanie w
tej sytuacji, poprosiła współbiesiadnika, żeby odsunąć stolik i
swobodnie się wydostała, zamiast przepraszać rządek osób i robić
zamieszanie. Ewa nie pisała NIC o jakiejś deprymującej sytuacji, z
której musiała wyjść, tylko podała przykład, jak poradziła sobie z
problemem, a przy okazji zapytała nas na grupie, jak my byśmy to rozwiązali.
Po co Ty to tak demonizujesz?
--
Paulinka
XL
2012-01-16 19:44:04 UTC
Post by Paulinka
Post by XL
Post by Paulinka
Post by XL
Dlatego cóż, skoro w tak obytym towarzystwie spożywającym tak wyszukane
potrawy miałaś tak wielki problem po prostu ze wstaniem zza stołu i
pójściem siku, podsumowując posłużę się cytatem z Twej wypowiedzi -
"pozostaje tylko współczuć ci towarzystwa, w jakim się obracasz."
3-)
Ja nie Ewa, ale Ci odpowiem. Nie widzisz postów L., a Ewa konsekwentnie
pozostawia z nich tylko w miarę nadające się do cytowania szczegóły. Nie
chodziło ani o wyszukane potrawy, ani o wyszukane towarzystwo, chodziło
o wyjaśnienie chamowi szczegółów, których i tak nie zrozumiał, za to
ulżył sobie, ubliżając aż miło.
Cytat z L. w poście Ewy oraz jej wypowiedź były tylko pretekstem do tego,
co chciałam napisać już po jej pierwszym poście w tym wątku. Właściwie
należy moją wypowiedź odnieść do tegoż pierwszego posta.
W zyciu nie pomyślałabym, że można mieć taki wielki problem siedząc w
najbardziej nawet ciasnej knajpie z normalnymi, cywilizowanymi ludźmi.
Oczywiście nie jest to wytykanie czegokolwiek Ewie, tylko towarzystwu.
Ewie to ja po prostu współczuję takiego towarzystwa - była zaproszpona, nie
miała wpływu na to, jaka jest organizacja przyjęcia - no ale przecież nie
została zaproszona przez obcych ludzi, zupełnie z nią niezwiazanych.
Zdarzyć się też moze, ze siedzimy przy stole z ludźmi, z którymi nigdy
dotąd się nie zetknęliśmy, no ale przecież zawsze obowiazują pewne zasady.
No nie mogę przeżyć po prostu, że ktoś mógł siedzieć przy stole i nie
(chcieć) zauważać jej zamiaru wstania zza tegoż - aż musiała radzić sobie
wysunieciem stolika w celu skutecznego wydostania się!!!
Ikselka, ale Ewa wybrała IMO najprostsze i najwłaściwsze rozwiązanie w
tej sytuacji, poprosiła współbiesiadnika, żeby odsunąć stolik i
swobodnie się wydostała, zamiast przepraszać rządek osób i robić
zamieszanie. Ewa nie pisała NIC o jakiejś deprymującej sytuacji, z
której musiała wyjść, tylko podała przykład, jak poradziła sobie z
problemem, a przy okazji zapytała nas na grupie, jak my byśmy to rozwiązali.
Po co Ty to tak demonizujesz?
Nie demonizuję.
W moich najgorszych przypuszczeniach nie zakładam, że może mi się zdarzyć
sytuacja, iż kilka (a nie rządek) osób nie raczy ruszyć tyłków znad
atrakcyjnego menu i przerwać konsumpcji.
Warunki narzucają zasady - skoro jest ciasno, to znaczy, że należy ruszyć
tyłek.
I koniec dysputy.
--
XL
Bbjk
2012-01-16 19:49:24 UTC
Post by XL
W moich najgorszych przypuszczeniach nie zakładam, że może mi się zdarzyć
sytuacja, iż kilka (a nie rządek) osób nie raczy ruszyć tyłków znad
atrakcyjnego menu i przerwać konsumpcji.
Warunki narzucają zasady - skoro jest ciasno, to znaczy, że należy ruszyć
tyłek.
I koniec dysputy.
Żaden koniec.
Przypuszczam, że Ewa wybrała swoje rozwiązanie nie dlatego, że nikt nie
"raczył ruszyć tyłka", jak piszesz, tylko od razu odsunęła stolik, bez
wcześniejszego podejmowania innych rozwiązań. Ruszyła stolik z własnego
wyboru takiej "opcji", a nie z braku innego wyjścia.
A jak było rzeczywiście, Ewa pewnie napisze.
--
Bbjk
XL
2012-01-16 19:54:20 UTC
Post by Bbjk
Post by XL
W moich najgorszych przypuszczeniach nie zakładam, że może mi się zdarzyć
sytuacja, iż kilka (a nie rządek) osób nie raczy ruszyć tyłków znad
atrakcyjnego menu i przerwać konsumpcji.
Warunki narzucają zasady - skoro jest ciasno, to znaczy, że należy ruszyć
tyłek.
I koniec dysputy.
Żaden koniec.
Przypuszczam, że Ewa wybrała swoje rozwiązanie nie dlatego, że nikt nie
"raczył ruszyć tyłka", jak piszesz, tylko od razu odsunęła stolik, bez
wcześniejszego podejmowania innych rozwiązań. Ruszyła stolik z własnego
wyboru takiej "opcji", a nie z braku innego wyjścia.
To były stoliki dwuosobowe - jakoś ta druga osoba mogła odebrać sygnał od
Ewy, nie można bowiem po prostu wysunąć stolika, przy którym nie siedzi się
samemu - czyż nie?
Post by Bbjk
A jak było rzeczywiście, Ewa pewnie napisze.
Jasne. Napisze, że nie chciała stwarzać kłopotu :->
--
XL
Paulinka
2012-01-16 19:58:52 UTC
Post by XL
Post by Bbjk
Post by XL
W moich najgorszych przypuszczeniach nie zakładam, że może mi się zdarzyć
sytuacja, iż kilka (a nie rządek) osób nie raczy ruszyć tyłków znad
atrakcyjnego menu i przerwać konsumpcji.
Warunki narzucają zasady - skoro jest ciasno, to znaczy, że należy ruszyć
tyłek.
I koniec dysputy.
Żaden koniec.
Przypuszczam, że Ewa wybrała swoje rozwiązanie nie dlatego, że nikt nie
"raczył ruszyć tyłka", jak piszesz, tylko od razu odsunęła stolik, bez
wcześniejszego podejmowania innych rozwiązań. Ruszyła stolik z własnego
wyboru takiej "opcji", a nie z braku innego wyjścia.
To były stoliki dwuosobowe - jakoś ta druga osoba mogła odebrać sygnał od
Ewy, nie można bowiem po prostu wysunąć stolika, przy którym nie siedzi się
samemu - czyż nie?
A może zamiast sama odsuwać, po prostu wstała i poprosiła o jego
przesunięcie.
Post by XL
Post by Bbjk
A jak było rzeczywiście, Ewa pewnie napisze.
Jasne. Napisze, że nie chciała stwarzać kłopotu :->
Sobie przede wszystkim. Chyba nikt nie lubi sie gdzieś przeciskać, a w
opisywanej sytuacji Ewa siedziała pośrodku.
--
Paulinka
Bbjk
2012-01-16 20:01:59 UTC
Post by XL
Post by Bbjk
Żaden koniec.
Przypuszczam, że Ewa wybrała swoje rozwiązanie nie dlatego, że nikt nie
"raczył ruszyć tyłka", jak piszesz, tylko od razu odsunęła stolik, bez
wcześniejszego podejmowania innych rozwiązań. Ruszyła stolik z własnego
wyboru takiej "opcji", a nie z braku innego wyjścia.
To były stoliki dwuosobowe - jakoś ta druga osoba mogła odebrać sygnał od
Ewy, nie można bowiem po prostu wysunąć stolika, przy którym nie siedzi się
samemu - czyż nie?
A gdzie widzisz sprzeczność?
Pisałam, ze Ewa wybrała (pewnie) takie rozwiązanie od razu, a nie
"pospolite ruszenie" ludzi pod ścianą, ale nie pisałam niczego o
rzekomej niemożności odbierania sygnału od współtowarzysza/y. Czy takie,
czy śmakie rozwiązanie, oba są naturalne i dobre.
Post by XL
Post by Bbjk
A jak było rzeczywiście, Ewa pewnie napisze.
Jasne. Napisze, że nie chciała stwarzać kłopotu :->
Zobaczymy.
--
Bbjk
medea
2012-01-16 20:40:35 UTC
Post by Bbjk
Post by XL
W moich najgorszych przypuszczeniach nie zakładam, że może mi się zdarzyć
sytuacja, iż kilka (a nie rządek) osób nie raczy ruszyć tyłków znad
atrakcyjnego menu i przerwać konsumpcji.
Warunki narzucają zasady - skoro jest ciasno, to znaczy, że należy ruszyć
tyłek.
I koniec dysputy.
Żaden koniec.
Przypuszczam, że Ewa wybrała swoje rozwiązanie nie dlatego, że nikt
nie "raczył ruszyć tyłka", jak piszesz, tylko od razu odsunęła stolik,
bez wcześniejszego podejmowania innych rozwiązań. Ruszyła stolik z
własnego wyboru takiej "opcji", a nie z braku innego wyjścia.
A jak było rzeczywiście, Ewa pewnie napisze.
Oczywiście, że napiszę. :) Widzę, że jakość i treść interpretacji jak
zwykle i tradycyjnie zależy od nastawienia interpretatora do drugiego
człowieka.

Otóż sytuacja wyglądała w sumie najzwyczajniej w świecie i nie była zbyt
demoniczna, chociaż faktycznie większość uczestników imprezy widziałam
po raz pierwszy w życiu.
Z pewnością nie chciałabym przeszkadzać ludziom w konsumpcji, a i silna
potrzeba pojawiła się dopiero w oczekiwaniu na deser, więc nie było
potrzeby odrywania innych od żabnicy ;) (NB pyszna ryba).
Zasygnalizowałam potrzebę wyjścia dyskretnym "przepraszam", po czym
rozwiązanie o wysunięciu stolika (o którym sama pomyślałam wcześniej,
lecz nie śmiałam zgłaszać) pojawiło się spontanicznie także u sąsiadów.
:) To wszystko. Nie było żadnego skandalu, nieuprzejmości, wszyscy
podeszli z należytym zrozumieniem i uśmiechem. Łącznie ze mną. :)

Oczywiście sytuacja była niekomfortowa, dlatego ten temat poruszyłam.
Zaimponowała mi ponadto niemiecka praktyczność, zdająca się górować nad
sztywną etykietą. ;)

Ewa
XL
2012-01-16 21:37:34 UTC
Post by medea
Nie było żadnego skandalu,
Skandalem nazywasz konieczność ruszenia się kilku osób z miejsc?
Post by medea
nieuprzejmości, wszyscy
podeszli z należytym zrozumieniem i uśmiechem. Łącznie ze mną. :)
Oczywiście sytuacja była niekomfortowa, dlatego ten temat poruszyłam.
Zaimponowała mi ponadto niemiecka praktyczność,
A skąd tu nagle "niemieck...ość"?
I aż zaimponowała? Gdyby rzeczywiście praktyczne względy miały zawsze az
taką przewagę, to nadal zamiast jeść zupę łyżką z własnego talerza
jadalibyśmy ją ze wspólnej miski.
Post by medea
zdająca się górować nad
sztywną etykietą. ;)
Sztywną etykietą? - nie, nad zwykłą ludzką uprzejmością i życzliwością,
skłonnoscią do małych poświęceń i przysług, empatią.



Tak sobie myślę, JAKI miałabyś kłopot (w tym towarzystwie) przy długim na
kilka metrów stole, mając po obu stronach po kilka-kilkanaście osób na
ławie tejże długości co stół, a za sobą scianę... Niemiecka praktyczność
podpowiedziałaby Ci z konieczności wtedy zapewne skok przez stół lub
kicanie (jak tu ktoś się wyraził) pod nim... W moim świecie osoby siedzące
po "krótszej" stronie albo po prostu tej "bardziej taktycznej" bez robienia
aj-waj wstałyby z miejsc i siadły znów, jak gdyby nigdy nic, bez chwili
zwłoki ani namysłu.
--
XL
Paulinka
2012-01-16 21:48:18 UTC
Post by XL
Post by medea
Nie było żadnego skandalu,
Skandalem nazywasz konieczność ruszenia się kilku osób z miejsc?
Post by medea
nieuprzejmości, wszyscy
podeszli z należytym zrozumieniem i uśmiechem. Łącznie ze mną. :)
Oczywiście sytuacja była niekomfortowa, dlatego ten temat poruszyłam.
Zaimponowała mi ponadto niemiecka praktyczność,
A skąd tu nagle "niemieck...ość"?
I aż zaimponowała? Gdyby rzeczywiście praktyczne względy miały zawsze az
taką przewagę, to nadal zamiast jeść zupę łyżką z własnego talerza
jadalibyśmy ją ze wspólnej miski.
Post by medea
zdająca się górować nad
sztywną etykietą. ;)
Sztywną etykietą? - nie, nad zwykłą ludzką uprzejmością i życzliwością,
skłonnoscią do małych poświęceń i przysług, empatią.
LOL i na tych opisywanych kwieciście spotkaniach takową się mienisz?
Czym się różni tępa Twoim zdaniem żona kolegi Twojego męża od każdej
innej uczestniczki tych spotkań. IMO niczym. Głupia jest, bo ma głupie i
prymitywne dzieci. Sama jest głupia.
--
Paulinka
XL
2012-01-16 22:18:17 UTC
Post by Paulinka
Post by XL
Post by medea
Nie było żadnego skandalu,
Skandalem nazywasz konieczność ruszenia się kilku osób z miejsc?
Post by medea
nieuprzejmości, wszyscy
podeszli z należytym zrozumieniem i uśmiechem. Łącznie ze mną. :)
Oczywiście sytuacja była niekomfortowa, dlatego ten temat poruszyłam.
Zaimponowała mi ponadto niemiecka praktyczność,
A skąd tu nagle "niemieck...ość"?
I aż zaimponowała? Gdyby rzeczywiście praktyczne względy miały zawsze az
taką przewagę, to nadal zamiast jeść zupę łyżką z własnego talerza
jadalibyśmy ją ze wspólnej miski.
Post by medea
zdająca się górować nad
sztywną etykietą. ;)
Sztywną etykietą? - nie, nad zwykłą ludzką uprzejmością i życzliwością,
skłonnoscią do małych poświęceń i przysług, empatią.
LOL i na tych opisywanych kwieciście spotkaniach takową się mienisz?
Czym się różni tępa Twoim zdaniem żona kolegi Twojego męża od każdej
innej uczestniczki tych spotkań. IMO niczym.
Na pewno zerwałaby się z miejsca, gdybym nie miała jak się udać od stołu do
toalety. I ja podobnie - w jej stronę.
Uprzejmość bowiem działa na poziomie niemal odruchowym, nie trzeba być do
tego bardzo mądrym...
Post by Paulinka
Głupia jest, bo ma głupie i
prymitywne dzieci.
Czy nie zagalopowałaś się aby z tą "głupotą i prymitywnością jej dzieci"?
Skąd to wzięłaś? - bo na pewno nie z moich wypowiedzi.
--
XL
medea
2012-01-17 13:07:39 UTC
Post by XL
Post by medea
Nie było żadnego skandalu,
Skandalem nazywasz konieczność ruszenia się kilku osób z miejsc?
Nie. Skandalem nazywam to - co wnioskuję z Twojej odpowiedzi, że Ty
sobie na temat tamtej sytuacji wyobrażasz - że niby nikt nie chciał mnie
zza stołu wypuścić, chociaż przydreptywałam znacząco nogami. Sorry XL,
ale chyba musisz mieć takie doświadczenia, podobnie zresztą jak
Lebowski, który musi się zabezpieczać poprzez sprawdzenie granic
wytrzymałości własnego organizmu oraz boi się wyjść do toalety jako
pierwszy z towarzystwa.
Post by XL
Gdyby rzeczywiście praktyczne względy miały zawsze az taką przewagę,
to nadal zamiast jeść zupę łyżką z własnego talerza jadalibyśmy ją ze
wspólnej miski.
Znowu popadasz w absurd poszukując wyjścia z twarzą.
Post by XL
Sztywną etykietą? - nie, nad zwykłą ludzką uprzejmością i życzliwością,
skłonnoscią do małych poświęceń i przysług, empatią.
Tylko skąd taki pomysł, że tych przymiotów komuś zabrakło? Bo raczej nie
z mojej opowieści, a najwyżej z własnych domysłów. Ja mam obserwacje
wręcz przeciwne.
Post by XL
Tak sobie myślę, JAKI miałabyś kłopot (w tym towarzystwie) przy długim na
kilka metrów stole, mając po obu stronach po kilka-kilkanaście osób na
ławie tejże długości co stół, a za sobą scianę...
Mam nadzieję, że aż tak wielkiej imprezy w tej knajpie nikt by jednak
nie zdecydował się urządzić.
Post by XL
Niemiecka praktyczność
podpowiedziałaby Ci z konieczności wtedy zapewne skok przez stół lub
kicanie (jak tu ktoś się wyraził) pod nim... W moim świecie osoby siedzące
po "krótszej" stronie albo po prostu tej "bardziej taktycznej" bez robienia
aj-waj wstałyby z miejsc i siadły znów, jak gdyby nigdy nic, bez chwili
zwłoki ani namysłu.
W Twoim świecie? Masz na myśli to samo towarzystwo, które od lat nie
potrafi sobie uprzejmie i życzliwie poradzić z niechcianą obecnością
dziecka jednego z kolegów, a z żony samego kolegi podśmiechuje się pod
nosem? Retoryczne, oczywiście. Z taką historią choroby nie jesteś dla
mnie żadnym autorytetem w dziedzinie moich "światów".

Poza tym - nie zrozumiałaś sytuacji. Nie było możliwości przeciśnięcia
się między stołem a siedzącymi. Musieliby wyjść, co z pewnością
zrobiliby bez gadania, nawet nie przyszłoby mi do głowy, żeby ktoś mógł
pomyśleć inaczej i że muszę to specjalnie zaznaczać. Ale nie o to
chodziło w całej sprawie.

Ewa
Lebowski
2012-01-17 13:27:50 UTC
Post by medea
Post by XL
Post by medea
Nie było żadnego skandalu,
Skandalem nazywasz konieczność ruszenia się kilku osób z miejsc?
Nie. Skandalem nazywam to - co wnioskuję z Twojej odpowiedzi, że Ty
sobie na temat tamtej sytuacji wyobrażasz - że niby nikt nie chciał mnie
zza stołu wypuścić, chociaż przydreptywałam znacząco nogami. Sorry XL,
ale chyba musisz mieć takie doświadczenia, podobnie zresztą jak
Lebowski, który musi się zabezpieczać poprzez sprawdzenie granic
wytrzymałości własnego organizmu oraz boi się wyjść do toalety jako
pierwszy z towarzystwa.
No wiesz, obecnie raczej trudno jest mi wyobrazic sobie, zebym musial
siedziec w restauracji w takich warunkach, w jakich sie opisalas.
Nawet jak sporadycznie korzystam ze stolowki studencnckiej to jej
warunki tez respektuja normatywy ludzkie, poniewaz minimalne odleglosci
pomiedzy stolikami czy krzeslami w punktach uslugowych nie sa bynajmniej
dowolne, a regulowane normatywami.
Chyba nawet z tego co pamietam, to takze przepisami wykonawczymi do
prawa budowlanego.
Ale abstrahujac juz od kwestii obligatoryjnych, to raczej nie wybrazam
sobie, zeby jakies wzgledy (towarzyskie czy zawodowe) zmusily mnie do
posilku w takich warunkach i chyba troszke ci wspolczuje, ze ty masz
jeszcze takie.
medea
2012-01-17 14:30:46 UTC
Post by Lebowski
Ale abstrahujac juz od kwestii obligatoryjnych, to raczej nie wybrazam
sobie, zeby jakies wzgledy (towarzyskie czy zawodowe) zmusily mnie do
posilku w takich warunkach i chyba troszke ci wspolczuje, ze ty masz
jeszcze takie.
Ależ proszę bardzo, współczuj. To prawdopodobnie będzie jedna z niewielu
dla ciebie okazji do przeżycia pozytywnego uczucia. ;)

Ewa
Lebowski
2012-01-17 17:09:12 UTC
Post by medea
Post by Lebowski
Ale abstrahujac juz od kwestii obligatoryjnych, to raczej nie wybrazam
sobie, zeby jakies wzgledy (towarzyskie czy zawodowe) zmusily mnie do
posilku w takich warunkach i chyba troszke ci wspolczuje, ze ty masz
jeszcze takie.
Ależ proszę bardzo, współczuj. To prawdopodobnie będzie jedna z niewielu
dla ciebie okazji do przeżycia pozytywnego uczucia. ;)
Ewa
A od kiedy to wspolczucie jest pozytywnym uczuciem, naukofcu? :>
medea
2012-01-17 17:51:38 UTC
Post by Lebowski
Post by medea
Post by Lebowski
Ale abstrahujac juz od kwestii obligatoryjnych, to raczej nie wybrazam
sobie, zeby jakies wzgledy (towarzyskie czy zawodowe) zmusily mnie do
posilku w takich warunkach i chyba troszke ci wspolczuje, ze ty masz
jeszcze takie.
Ależ proszę bardzo, współczuj. To prawdopodobnie będzie jedna z niewielu
dla ciebie okazji do przeżycia pozytywnego uczucia. ;)
Ewa
A od kiedy to wspolczucie jest pozytywnym uczuciem, naukofcu? :>
A to zależy z jakim uczuciem współodczuwasz, geniuszu. :)

Ewa
Lebowski
2012-01-17 19:43:16 UTC
Post by medea
Post by Lebowski
Post by medea
Post by Lebowski
Ale abstrahujac juz od kwestii obligatoryjnych, to raczej nie wybrazam
sobie, zeby jakies wzgledy (towarzyskie czy zawodowe) zmusily mnie do
posilku w takich warunkach i chyba troszke ci wspolczuje, ze ty masz
jeszcze takie.
Ależ proszę bardzo, współczuj. To prawdopodobnie będzie jedna z niewielu
dla ciebie okazji do przeżycia pozytywnego uczucia. ;)
Ewa
A od kiedy to wspolczucie jest pozytywnym uczuciem, naukofcu? :>
A to zależy z jakim uczuciem współodczuwasz, geniuszu. :)
Ewa
No jak to z jakim? A z jakim sie odczuwa?
Ale belkoczesz.
medea
2012-01-17 19:57:43 UTC
Post by Lebowski
Post by medea
Post by Lebowski
Post by medea
Post by Lebowski
Ale abstrahujac juz od kwestii obligatoryjnych, to raczej nie wybrazam
sobie, zeby jakies wzgledy (towarzyskie czy zawodowe) zmusily mnie do
posilku w takich warunkach i chyba troszke ci wspolczuje, ze ty masz
jeszcze takie.
Ależ proszę bardzo, współczuj. To prawdopodobnie będzie jedna z niewielu
dla ciebie okazji do przeżycia pozytywnego uczucia. ;)
Ewa
A od kiedy to wspolczucie jest pozytywnym uczuciem, naukofcu? :>
A to zależy z jakim uczuciem współodczuwasz, geniuszu. :)
Ewa
No jak to z jakim? A z jakim sie odczuwa?
No, no, już jesteś blisko, tylko skręć w tą inną uliczkę.

Ewa
Lebowski
2012-01-17 20:09:22 UTC
Post by medea
Post by Lebowski
Post by medea
Post by Lebowski
Post by medea
Post by Lebowski
Ale abstrahujac juz od kwestii obligatoryjnych, to raczej nie wybrazam
sobie, zeby jakies wzgledy (towarzyskie czy zawodowe) zmusily mnie do
posilku w takich warunkach i chyba troszke ci wspolczuje, ze ty masz
jeszcze takie.
Ależ proszę bardzo, współczuj. To prawdopodobnie będzie jedna z niewielu
dla ciebie okazji do przeżycia pozytywnego uczucia. ;)
Ewa
A od kiedy to wspolczucie jest pozytywnym uczuciem, naukofcu? :>
A to zależy z jakim uczuciem współodczuwasz, geniuszu. :)
Ewa
No jak to z jakim? A z jakim sie odczuwa?
No, no, już jesteś blisko, tylko skręć w tą inną uliczkę.
Tak, tak, na pewno z radoscia i szczesciem, dzieki czemu wspoczucie to
pozytywna emocja, corky ;)
XL
2012-01-18 00:03:36 UTC
Post by medea
Nie. Skandalem nazywam to - co wnioskuję z Twojej odpowiedzi, że Ty
sobie na temat tamtej sytuacji wyobrażasz - że niby nikt nie chciał mnie
zza stołu wypuścić,
Nie że "nikt nie chciał", tylko "nikomu SIĘ nie chciało". Czyli dokładnie
to, że wszyscy mieli świadomość Twego kłopotliwego położenia oraz tego, co
wypadałoby zrobić, ale liczyli na to, że poradzisz sobie jakkolwiek,
bylebyś nie nadwerężała ich wygody.
I się NIE przeliczyli, jak widać.
Post by medea
chociaż przydreptywałam znacząco nogami. Sorry XL,
ale chyba musisz mieć takie doświadczenia,
Nie mam takich doświadczeń i właśnie dlatego tak bardzo się dziwię. To jest
raczej przejrzysta reakcja co do motywacji.

I możesz sobie mówić co tam chcesz, że cudownie było przesuwać stół,
wszyscy przemili i w ogóle - a ja twierdzę, że jeśli nawet przeoczyli
pierwszy Twój sygnał o zamiarze wstania, to już widząc przedbiegi do
wysuwania stołu ruszyć tyłki powinni spontanicznie i bez żadnego ale!
Ciasnota lokalu niczego nie tłumaczy - jakieś tam przestawianie stołów i
inne sztuki nie są konieczne w gronie cywilizowanych ludzi.
--
XL
medea
2012-01-18 09:30:21 UTC
Post by XL
Post by medea
Nie. Skandalem nazywam to - co wnioskuję z Twojej odpowiedzi, że Ty
sobie na temat tamtej sytuacji wyobrażasz - że niby nikt nie chciał mnie
zza stołu wypuścić,
Nie że "nikt nie chciał", tylko "nikomu SIĘ nie chciało". Czyli dokładnie
to, że wszyscy mieli świadomość Twego kłopotliwego położenia oraz tego, co
Skąd, kochana? To na twarzy widać, że się komuś chce siku? Naprawdę
sądzisz, że przydreptywałam albo się wierciłam?
Post by XL
wypadałoby zrobić, ale liczyli na to, że poradzisz sobie jakkolwiek,
bylebyś nie nadwerężała ich wygody.
I się NIE przeliczyli, jak widać.
To nie ja przesunęłam stolik. Ale jak sobie wolisz, to myśl, że
spędziłam wieczór wśród chamów, może Ci trochę ulży.

XL, uważam, że jesteś chora na nienawiść do ludzi. Tylko tyle i aż tyle,
ale może to da się leczyć...
Post by XL
inne sztuki nie są konieczne w gronie cywilizowanych ludzi.
No i właśnie o to mi chodzi! Dlatego tak mi zaimponowało to, że są
ludzie, którzy potrafią mieć do pewnych spraw należyty dystans.

Ewa
Qrczak
2012-01-18 10:52:41 UTC
Post by XL
wypadałoby zrobić, ale liczyli na to, że poradzisz sobie jakkolwiek,
bylebyś nie nadwerężała ich wygody.
I się NIE przeliczyli, jak widać.
To nie ja przesunęłam stolik. Ale jak sobie wolisz, to myśl, że spędziłam
wieczór wśród chamów, może Ci trochę ulży.
XL, uważam, że jesteś chora na nienawiść do ludzi. Tylko tyle i aż tyle,
ale może to da się leczyć...
NTG -> pl.sci.medycyna

Qra
Stalker
2012-01-18 16:42:31 UTC
Post by medea
Post by XL
wypadałoby zrobić, ale liczyli na to, że poradzisz sobie jakkolwiek,
bylebyś nie nadwerężała ich wygody.
I się NIE przeliczyli, jak widać.
To nie ja przesunęłam stolik. Ale jak sobie wolisz, to myśl, że
spędziłam wieczór wśród chamów, może Ci trochę ulży.
XL, uważam, że jesteś chora na nienawiść do ludzi. Tylko tyle i aż tyle,
ale może to da się leczyć...
Eeee tam zaraz nienawiść.

To pospolite (samo)poczucie wyższości z silną potrzebą moralizatorstwa :-)

Ja to nazywam też "byciem damą/dżentelmenem na chama"

A dobre wychowanie nie polega na wymuszaniu go na innych
tylko na zgrabnym unikaniu sytuacji niezręcznych, czy kłopotliwych, co
akurat doskonale Ci medeo moim zdaniem wyszło...

Stalker
medea
2012-01-18 19:54:35 UTC
Post by Stalker
Ja to nazywam też "byciem damą/dżentelmenem na chama"
To dobre określenie, muszę sobie zapamiętać. :)
Post by Stalker
A dobre wychowanie nie polega na wymuszaniu go na innych
tylko na zgrabnym unikaniu sytuacji niezręcznych, czy kłopotliwych, co
akurat doskonale Ci medeo moim zdaniem wyszło...
Z drobną pomocą innych mi wyszło.

Ewa
XL
2012-01-18 17:36:43 UTC
Post by medea
(...)
XL, uważam, że jesteś chora na nienawiść do ludzi. Tylko tyle i aż tyle,
ale może to da się leczyć...
Cierpię na nienawiść - do nieszczerości i luzactwa u ludzi, a nie do ludzi.
Od początku, od samego przeczytania twego inauguracyjnego posta mam
wrażenie, ze tak naprawdę nie chodziło Ci o
przedstawienie kłopotliwej a przesądzonej sytuacji i zasięgnięcie (siłą
rzeczy także niepodobających się Tobie chyba, czyć nie?) opinii na temat
jej
rozwiązania, a jedynie na poklasku dotyczącym Ciebie osobiście za...
odsunięcie stolika jako wyczyn towarzyski.
No jakieś rozwiązanie to było, owszem - jakieś...

Będąc poważną musiałaś się chyba liczyć z tym, że dla częsci czytelników to
nie
jest ani żaden wyczyn, ani powód do chwalenia się, ani przyklad do
polecenia, czyli po prostu nic, co
powinno stać się w Twoim przekonaniu oczywistą regułą na te "inne, nowe"
czasy! Może nią stać się jedynie wśród ludzi o bardzo luzackim podejściu do
tych spraw, no ale luzactwa we wszystkim wokół to ja osobiście mam już
dosyć, na tyle, że w lokalu, chcąc wyjść, nie wyobrażam sobie, abym wpierw
musiała odsuwać stoły.
W odpowiedzi na niepochlebną moją opinię o wydarzeniu nagle walczysz wbrew
samemu
tematowi wątku twierdząc "ależ wszystko było OK!"
Skoro więc nie było problemu, to po co tutaj o cokolwiek pytasz?

Od początku mam wrażenie, że opisana sytuacja ze stolikiem była tylko
naciąganym pretekstem do czegoś zupenie innego - pochwalenia się może, na
jakim to wystawnym przyjęciu byłaś?
No menu całkiem fajne, nie można było bez durnych pretekstów?

I przyznam, że nie poprawiam sobie humoru, kiedy sobie wyobrażam, jak to
idąc za Twym przekonaniem o moim braku racji Jan Kamyczek radzić dziś
powinien (wg "nowoczesnych" kanonów zachowania się przy stole): "...jeśli
musisz wyjść, a w lokalu jest ciasno i z obu stron masz sąsiadów, odsuń
stół!"
Tym sposobem, negując pewne podstawowe zasady zachowania się przy stole,
wrócimy szybko do jedzenia rękami i zapomnienia, jak się roznieca ogień.
--
XL zionąca nienawiścią
Paulinka
2012-01-18 17:43:40 UTC
Post by XL
Tym sposobem, negując pewne podstawowe zasady zachowania się przy stole,
wrócimy szybko do jedzenia rękami i zapomnienia, jak się roznieca ogień.
Zdecydowanie ten wątek pretenduje do przeniesienia go na p.s.p. :)
Zmieńmy tylko tytuł : Jak bardzo można się nie rozumieć, przez własne
supozycje i dodatkowo własne antypatie.
--
Paulinka
medea
2012-01-18 19:53:19 UTC
Post by XL
przedstawienie kłopotliwej a przesądzonej sytuacji i zasięgnięcie
(siłą rzeczy także niepodobających się Tobie chyba, czyć nie?)
Sytuacja była kłopotliwa, ale nie wynikała z niczyjej nieżyczliwości.
Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć?
Post by XL
opinii na temat jej rozwiązania, a jedynie na poklasku dotyczącym
Ciebie osobiście
Ależ Ty projektujesz, norrrmalnie, jak z nut. Nie każdy ma tak jak Ty,
Iksi. :)
Post by XL
pochwalenia się może, na jakim to wystawnym przyjęciu byłaś?
Wystawnym? Odrobinę przesadzasz. Ale przynajmniej wiem, gdzie Cię zabolało.
Post by XL
No menu całkiem fajne, nie można było bez durnych pretekstów?
Menu być może fajne, ale zupełnie nie pod mój gust. Gdyby nie ta żabnica
i deser... Do jagnięciny się nie przekonałam, chociaż prawdopodobnie
przygotowana była bardzo dobrze, bo inni wydawali się zachwyceni. Do
owoców morza nawet nie podchodziłam. Lepiej Ci? :)

Ewa
Lebowski
2012-01-16 21:23:15 UTC
W dniu 2012-01-16 20:02, było cicho i spokojnie, aż tu Paulinka jak
Post by Paulinka
Post by XL
Dlatego cóż, skoro w tak obytym towarzystwie spożywającym tak wyszukane
potrawy miałaś tak wielki problem po prostu ze wstaniem zza stołu i
pójściem siku, podsumowując posłużę się cytatem z Twej wypowiedzi -
"pozostaje tylko współczuć ci towarzystwa, w jakim się obracasz."
3-)
Ja nie Ewa, ale Ci odpowiem. Nie widzisz postów L., a Ewa konsekwentnie
pozostawia z nich tylko w miarę nadające się do cytowania szczegóły. Nie
chodziło ani o wyszukane potrawy, ani o wyszukane towarzystwo, chodziło
o wyjaśnienie chamowi szczegółów, których i tak nie zrozumiał, za to
ulżył sobie, ubliżając aż miło.
Sama nic nie rozumiesz.
Bardzo trafnie to ujela Malgosia, czego ja nie bardzo chcialem.
Nawet ciebie bym przepuscil o pomogl ci przejsc, gdybys tylko czyms
zasygnalizowala, chocby gestem.
Bbjk
2012-01-17 09:55:58 UTC
Post by XL
ryby
żabnicy to nawet wcale nie zdarzyło mi się jeść (za mało obyta jestem
Spróbuj, jest to najlepsza z ryb, jakie można spotkać, choć mało
przypomina inne ryby, jest bardzo delikatna, nietuzinkowa, w smaku
kojarzy się z przegrzebkami. Jadalny jest ogon, reszta to wielka
paskudna głowa (diabeł morski). Czasem można ją u nas kupić w Selgrosie,
czasem, rzadko trafia się w innych sklepach. Sprzedawana w filetach.
Warto spróbować.
--
Bbjk
XL
2012-01-17 12:12:26 UTC
Post by Bbjk
Spróbuj, jest to najlepsza z ryb, jakie można spotkać,
Lepsza niż sum lub miętus?
Ach, miętus...
--
XL
Bbjk
2012-01-17 12:31:06 UTC
Post by XL
Post by Bbjk
Spróbuj, jest to najlepsza z ryb, jakie można spotkać,
Lepsza niż sum lub miętus?
Ach, miętus...
To dobre ryby, ale żabnica jest inna, smakuje bardziej jak owoce morza,
niż jak ryba i w konsystencji tez inna od ryb. Bardzo smaczna, lecz
nieporównywalna z innymi rybami. Dlatego namawiam do skosztowania,
choćby raz w życiu.
--
Bbjk
czeremcha
2012-01-17 12:53:13 UTC
Nie jest tłusta, mięso ma bialutkie i zwarte, praktycznie nie ma ości.

Nazwa angielska to "monkfish", może pod taką gdzieś się znajdzie.

Ania
medea
2012-01-17 13:12:55 UTC
Czasem można ją u nas kupić w Selgrosie, czasem, rzadko trafia się w
innych sklepach. Sprzedawana w filetach. Warto spróbować.
Dobrze wiedzieć. Właśnie się zastanawiałam, czy da się gdzieś ją u nas
kupić. Nie mam zaufania do nowości, jeśli chodzi o ryby, więc bez
wcześniejszego doświadczenia pewnie bym jej nie kupiła (zwłaszcza
wiedząc, jak wygląda na żywo ;) ), ale teraz na pewno nie omieszkam. IMO
smak ma zbliżony bardziej do drobiu niż do ryb. Byłam ciekawa, czy to
kwestia przyrządzenia, czy taka właściwość jej mięsa.

Ewa
Bbjk
2012-01-17 13:30:23 UTC
Post by medea
Dobrze wiedzieć. Właśnie się zastanawiałam, czy da się gdzieś ją u nas
kupić. Nie mam zaufania do nowości, jeśli chodzi o ryby, więc bez
wcześniejszego doświadczenia pewnie bym jej nie kupiła (zwłaszcza
wiedząc, jak wygląda na żywo ;) ), ale teraz na pewno nie omieszkam. IMO
smak ma zbliżony bardziej do drobiu niż do ryb. Byłam ciekawa, czy to
kwestia przyrządzenia, czy taka właściwość jej mięsa.
E, lepsza od drobiu, dla mnie to jak przegrzebki bardziej.
Poza Selgrosem bywa czasem w Bomi. Widzialam także w sklepie
internetowym La Maree,
http://www.lamaree.pl/pl
skąd dostawy do Wrocławia i kilku innych dużych miast są raz w tygodniu
(dowożą do domu).
--
Bbjk
medea
2012-01-17 14:38:32 UTC
Post by Bbjk
E, lepsza od drobiu, dla mnie to jak przegrzebki bardziej.
Nie jadłam przegrzebków. W ogóle nie lubię owoców morza, ale to chyba
dlatego, że zraziłam się do nich w Polsce i już gdzie indziej nie
próbuję. Niewykluczone też, że jestem na nie po prostu uczulona, to
podobno dość częste. Ale skoro mówisz, że smak ma porównywalny, to przy
okazji się skuszę, bo słyszałam, że to rarytas wśród owoców morza.
Post by Bbjk
Poza Selgrosem bywa czasem w Bomi. Widzialam także w sklepie
internetowym La Maree,
http://www.lamaree.pl/pl
skąd dostawy do Wrocławia i kilku innych dużych miast są raz w
tygodniu (dowożą do domu).
Fajna strona, ale ceny ryb zabójcze. Potrafisz stwierdzić, dlaczego cena
żabnicy ma taką rozpiętość? Czy chodzi po prostu o wielkość ryby?

Ewa
Bbjk
2012-01-17 17:09:41 UTC
Post by medea
Fajna strona, ale ceny ryb zabójcze.
Teraz zerknęłam, faktycznie ceny straszne. W Selgrosie jest taniej.
Post by medea
Potrafisz stwierdzić, dlaczego cena
żabnicy ma taką rozpiętość? Czy chodzi po prostu o wielkość ryby?
Wydaje mi się, ze tak, że chodzi o wielkość. Żabnice jadam od święta,
tzn. najczęściej na wyjazdach (tak samo przegrzebki itp.), w miejscach,
gdzie ryby i owoce morza są dużo bardziej popularne, tańsze i świeższe,
niż u nas, są normalnym daniem dla zwykłych ludzi, a nie wymyślnym
rarytasem. Na Zachodzie, konkretnie w Portugalii 1 kg żabnicy w sklepie
to około 10-12 €. Zastanawiam się, skąd u nas biorę się takie zaporowe
ceny tych rzeczy, z nich wynika niski popyt i generalnie skąpy wybór w
sklepach.
--
Bbjk
medea
2012-01-17 17:50:42 UTC
Zastanawiam się, skąd u nas biorę się takie zaporowe ceny tych rzeczy
Myślę, że kluczową sprawą jest transport. Żeby były świeże, muszą być
szybko i w odpowiednich warunkach transportowane. Niemniej jednak ponad
200zł za kg to i tak gruba przesada. Już lepiej wybrać się na wycieczkę
do Portugalii czy Francji i tam się najeść jej do sytości. Pewność
wtedy, że świeża, a dodatkowe atrakcje się przy okazji zaliczy. ;)

W ogóle ryby są w Polsce koszmarnie drogie w porównaniu z innymi
produktami spożywczymi, a w końcu jesteśmy krajem z własnym wybrzeżem.
Może dlatego (z powodu cen) tradycja jedzenia ryb jest znikoma,
przynajmniej na południu. Kończy się na śledziach i karpiu wigilijnym, a
inne potrawy oparte są głównie na mrożonkach. Sklepy rybne sprzedające
świeże ryby w zaniku. Ratują nas trochę zagraniczne sieci.

Ewa
Stalker
2012-01-18 16:45:13 UTC
Post by medea
Zastanawiam się, skąd u nas biorę się takie zaporowe ceny tych rzeczy
Myślę, że kluczową sprawą jest transport. Żeby były świeże, muszą być
szybko i w odpowiednich warunkach transportowane. Niemniej jednak ponad
200zł za kg to i tak gruba przesada. Już lepiej wybrać się na wycieczkę
do Portugalii czy Francji i tam się najeść jej do sytości. Pewność
wtedy, że świeża, a dodatkowe atrakcje się przy okazji zaliczy. ;)
W ogóle ryby są w Polsce koszmarnie drogie w porównaniu z innymi
produktami spożywczymi, a w końcu jesteśmy krajem z własnym wybrzeżem.
Może dlatego (z powodu cen) tradycja jedzenia ryb jest znikoma,
przynajmniej na południu. Kończy się na śledziach i karpiu wigilijnym, a
inne potrawy oparte są głównie na mrożonkach. Sklepy rybne sprzedające
świeże ryby w zaniku. Ratują nas trochę zagraniczne sieci.
po takim opisie nieodmiennie przypomina mi sie scena rodzajowa z centrum
handlowego (a raczej z jego zakątka gastronomicznego):
Po lewej McDonald po prawej KFC, a w środku smażalnia ryb. Po bokach
kłębią się tłumy, a w środku dziura :-)

Stalker
Qrczak
2012-01-18 18:52:53 UTC
Post by Stalker
Post by medea
W ogóle ryby są w Polsce koszmarnie drogie w porównaniu z innymi
produktami spożywczymi, a w końcu jesteśmy krajem z własnym wybrzeżem.
Może dlatego (z powodu cen) tradycja jedzenia ryb jest znikoma,
przynajmniej na południu. Kończy się na śledziach i karpiu wigilijnym, a
inne potrawy oparte są głównie na mrożonkach. Sklepy rybne sprzedające
świeże ryby w zaniku. Ratują nas trochę zagraniczne sieci.
po takim opisie nieodmiennie przypomina mi sie scena rodzajowa z centrum
Po lewej McDonald po prawej KFC, a w środku smażalnia ryb. Po bokach
kłębią się tłumy, a w środku dziura :-)
Może nie to E dają do panierki.

Qra
--
Młodość musi się wyszumieć, starość musi się wypalić.
medea
2012-01-18 19:57:41 UTC
Post by Stalker
po takim opisie nieodmiennie przypomina mi sie scena rodzajowa z
Po lewej McDonald po prawej KFC, a w środku smażalnia ryb. Po bokach
kłębią się tłumy, a w środku dziura :-)
Jeśli to ta smażalnia, którą mam na myśli, to chyba nie różni się mocno
od McD i KFC.
W Polsce najwięcej ryb jada się chyba nad morzem. Tam ryby mają szanse
być świeże, chociaż w wielu smażalniach już nawet nie ukrywają, że z
mrożonek.

Ewa

Stalker
2012-01-18 16:48:09 UTC
Post by Bbjk
Post by medea
Fajna strona, ale ceny ryb zabójcze.
Teraz zerknęłam, faktycznie ceny straszne. W Selgrosie jest taniej.
Post by medea
Potrafisz stwierdzić, dlaczego cena
żabnicy ma taką rozpiętość? Czy chodzi po prostu o wielkość ryby?
Wydaje mi się, ze tak, że chodzi o wielkość. Żabnice jadam od święta,
tzn. najczęściej na wyjazdach (tak samo przegrzebki itp.), w miejscach,
gdzie ryby i owoce morza są dużo bardziej popularne, tańsze i świeższe,
niż u nas, są normalnym daniem dla zwykłych ludzi, a nie wymyślnym
rarytasem. Na Zachodzie, konkretnie w Portugalii 1 kg żabnicy w sklepie
to około 10-12 €. Zastanawiam się, skąd u nas biorę się takie zaporowe
ceny tych rzeczy, z nich wynika niski popyt i generalnie skąpy wybór w
sklepach.
A mnie nieodmiennie ślinka cieknie po brodzie jak sobie wieczorkiem
oglądam "Ricka Steina nad Morzem Śródziemnym".

Wczoraj był grillowany stek z miecznika z sałatą i lampką wina gdzieś na
Sycylii.. ehhhh

Stalker
XL
2012-01-18 17:39:34 UTC
Post by Stalker
Wczoraj był grillowany stek z miecznika z sałatą i lampką wina gdzieś na
Sycylii.. ehhhh
A u nas pod Kielcami mróz jak ta lala, więc stosownie do porcji utraconej
na ogrzanie się energii - żeberka duszone w kapuście!
Jakie tam sałaty i wino, kielonek wódeczki na tę aurę jest jedyny!
--
XL
Paulinka
2012-01-18 17:44:47 UTC
Post by XL
Post by Stalker
Wczoraj był grillowany stek z miecznika z sałatą i lampką wina gdzieś na
Sycylii.. ehhhh
A u nas pod Kielcami mróz jak ta lala, więc stosownie do porcji utraconej
na ogrzanie się energii - żeberka duszone w kapuście!
Jakie tam sałaty i wino, kielonek wódeczki na tę aurę jest jedyny!
OMG ja mam dzieci na feriach i uwaga (!) nie gotuję :))))))
--
Paulinka
XL
2012-01-18 18:14:38 UTC
Post by Paulinka
Post by XL
Post by Stalker
Wczoraj był grillowany stek z miecznika z sałatą i lampką wina gdzieś na
Sycylii.. ehhhh
A u nas pod Kielcami mróz jak ta lala, więc stosownie do porcji utraconej
na ogrzanie się energii - żeberka duszone w kapuście!
Jakie tam sałaty i wino, kielonek wódeczki na tę aurę jest jedyny!
OMG ja mam dzieci na feriach i uwaga (!) nie gotuję :))))))
No mam nadzieję, że mleczarnię dla najmłodszej nosisz przy sobie ;-)
A jeśli nawet nie, to i tak dostajesz rozgrzeszenie :-)
--
XL
Paulinka
2012-01-18 18:41:00 UTC
Post by XL
Post by Paulinka
Post by XL
Post by Stalker
Wczoraj był grillowany stek z miecznika z sałatą i lampką wina gdzieś na
Sycylii.. ehhhh
A u nas pod Kielcami mróz jak ta lala, więc stosownie do porcji utraconej
na ogrzanie się energii - żeberka duszone w kapuście!
Jakie tam sałaty i wino, kielonek wódeczki na tę aurę jest jedyny!
OMG ja mam dzieci na feriach i uwaga (!) nie gotuję :))))))
No mam nadzieję, że mleczarnię dla najmłodszej nosisz przy sobie ;-)
A jeśli nawet nie, to i tak dostajesz rozgrzeszenie :-)
LOL dziękuję za rozgrzeszenie ;)
--
Paulinka
XL
2012-01-18 19:29:09 UTC
Post by Paulinka
Post by XL
Post by Paulinka
Post by XL
Post by Stalker
Wczoraj był grillowany stek z miecznika z sałatą i lampką wina gdzieś na
Sycylii.. ehhhh
A u nas pod Kielcami mróz jak ta lala, więc stosownie do porcji utraconej
na ogrzanie się energii - żeberka duszone w kapuście!
Jakie tam sałaty i wino, kielonek wódeczki na tę aurę jest jedyny!
OMG ja mam dzieci na feriach i uwaga (!) nie gotuję :))))))
No mam nadzieję, że mleczarnię dla najmłodszej nosisz przy sobie ;-)
A jeśli nawet nie, to i tak dostajesz rozgrzeszenie :-)
LOL dziękuję za rozgrzeszenie ;)
Czuję się jak kapła...on :-PPP
--
XL
Paulinka
2012-01-18 19:38:01 UTC
Post by XL
Post by Paulinka
Post by XL
Post by Paulinka
Post by XL
Post by Stalker
Wczoraj był grillowany stek z miecznika z sałatą i lampką wina gdzieś na
Sycylii.. ehhhh
A u nas pod Kielcami mróz jak ta lala, więc stosownie do porcji utraconej
na ogrzanie się energii - żeberka duszone w kapuście!
Jakie tam sałaty i wino, kielonek wódeczki na tę aurę jest jedyny!
OMG ja mam dzieci na feriach i uwaga (!) nie gotuję :))))))
No mam nadzieję, że mleczarnię dla najmłodszej nosisz przy sobie ;-)
A jeśli nawet nie, to i tak dostajesz rozgrzeszenie :-)
LOL dziękuję za rozgrzeszenie ;)
Czuję się jak kapła...on :-PPP
Ugotuję coś z tego kapłona spoko, nie marnuję
nic, a zwłaszcza z tego dobrego.
--
Paulinka
Stalker
2012-01-18 18:39:34 UTC
Post by XL
Post by Stalker
Wczoraj był grillowany stek z miecznika z sałatą i lampką wina gdzieś na
Sycylii.. ehhhh
A u nas pod Kielcami mróz jak ta lala, więc stosownie do porcji utraconej
na ogrzanie się energii - żeberka duszone w kapuście!
Jakie tam sałaty i wino, kielonek wódeczki na tę aurę jest jedyny!
Każda pora roku ma swoje uroki (zwłaszcza kulinarne).
I tak to już mądrze cykl życia urządzony, że korzystając z uroków jednej
tęskni się za następną :-)

Stalker, dopiero co na weekend ze szwagierką zamrożoną wódkę pod
kolekcje tatarów ogromniastych popijający
XL
2012-01-18 19:28:35 UTC
Post by Stalker
Post by XL
Post by Stalker
Wczoraj był grillowany stek z miecznika z sałatą i lampką wina gdzieś na
Sycylii.. ehhhh
A u nas pod Kielcami mróz jak ta lala, więc stosownie do porcji utraconej
na ogrzanie się energii - żeberka duszone w kapuście!
Jakie tam sałaty i wino, kielonek wódeczki na tę aurę jest jedyny!
Każda pora roku ma swoje uroki (zwłaszcza kulinarne).
I tak to już mądrze cykl życia urządzony, że korzystając z uroków jednej
tęskni się za następną :-)
Stalker, dopiero co na weekend ze szwagierką zamrożoną wódkę pod
kolekcje tatarów ogromniastych popijający
Ano. Zgodnie z tym trendem na najbliższą sobotę znajomych zaprosiłam na
jagnięcy udziec. Oczywiście przed nim będzie coś śródziemnomorskiego,
podszept tęsknoty za latem i słońcem - sałatka ze szpinaku z piniowymi
orzeszkami... Mniam :-)
--
XL tak się zapraszamy w kółko jedni drugich na coś dobrego, ten nasz klimat
kurczę nie służy odchudzaniu ;-PPP
medea
2012-01-17 14:46:08 UTC
Post by Bbjk
skąd dostawy do Wrocławia i kilku innych dużych miast są raz w
tygodniu (dowożą do domu).
Z tego co widzę do Wrocławia nie dowożą. Pozostaje mi złowić żabnicę w
Selgrosie. ;)

Ewa
czeremcha
2012-01-17 14:26:00 UTC
Post by Bbjk
Widzialam także w sklepie
internetowym La Maree,http://www.lamaree.pl/pl
skąd dostawy do Wrocławia i kilku innych dużych miast są raz w tygodniu
(dowożą do domu).
Ale ceny mają takie, jakby hodowali ryby na księżycu.

W Irlandii nie kosztowała drożej niż 25-30 EURO za kilogram. Bez łba.

Ania
Lebowski
2012-01-16 21:26:29 UTC
Post by medea
Post by Lebowski
Post by medea
Post by Lebowski
Jasne, ze trzeba zjesc i wypic wszystko, co sie zamowilo,
przeciez za to sie becalen ;)
To z własnych obserwacji?
Ewa
No tak.
Naszych krajanek zachwyconych kuchnia i kultura germanska ;)
Większość obytych osób już od początku zorientowała się, że kuchnia była
raczej śródziemnomorska, tylko Ty jak zwykle na szarym końcu.
Co do kultury - pozostaje tylko współczuć ci towarzystwa, w jakim się
obracasz. Z drugiej strony to wiele tłumaczy, jeśli chodzi o twoje
zachowanie choćby tutaj. Bąków może organicznie nie czuć, ale smród
łatwo sobie wyobrazić. Dlatego lepiej zrobisz, jak po prostu będziesz
spędzał więcej czasu w toalecie.
Ewa
Najpierw dyskutujesz ze mna brnac coraz bardzie w techniczne kwestie
okolofizjologiczne, zeby potem mi naublizac i sie obrazic?
Chyba sama jestes jakas nieteges.
Cale szczescie, ze znamy sie juz troszke i mozesz obrac wiadomy kurs w
podkokach, za co ci bede oczywiscie zobowiazany ;)
Nixe
2012-01-16 12:16:43 UTC
Post by medea
Post by Paulinka
Post by medea
Post by Bbjk
Jeśli dobrze zrozumiałam, nie ma innego wyjścia, jak ruszyć ludzi, albo
czołgać się pod stołem między nogami biesiadników, albo posiusiać na
krzesło? :)
Jest przynajmniej jeszcze jedno inne, z którego skorzystałam. ;)
Poprosiłaś o rozsunięcie stolików? :)
Bingo!
A co się w takim razie stało z ludźmi przy nich siedzącymi?
Nagle zdołali się spłaszczyć? ;-)
Post by medea
Wygrała pani zestaw pampersów dla dorosłych. ;)
A dokładnie to poprosiłam o wysunięcie mojego (naszego) stolika tak, żebym
mogła swobodnie wyjść.
Poddaję się - zabrakło mi wyobraźni, żeby to zobaczyć :)

N.
medea
2012-01-16 12:23:57 UTC
Post by Nixe
A co się w takim razie stało z ludźmi przy nich siedzącymi?
Nagle zdołali się spłaszczyć? ;-)
Przy każdym takim dwuosobowym stoliku "składowym" siedziały dwie osoby.
W tym jedna - ta, która chciała wyjść - i ta naprzeciwko. :)
Post by Nixe
Post by medea
Wygrała pani zestaw pampersów dla dorosłych. ;)
A dokładnie to poprosiłam o wysunięcie mojego (naszego) stolika tak,
żebym mogła swobodnie wyjść.
Poddaję się - zabrakło mi wyobraźni, żeby to zobaczyć :)
Bo też trudno sytuację w pełni opisać. Musiałabym zrobić rysunek
poglądowy. ;)

Ewa
Nixe
2012-01-16 15:02:20 UTC
Post by Nixe
A co się w takim razie stało z ludźmi przy nich siedzącymi?
Nagle zdołali się spłaszczyć? ;-)
Przy każdym takim dwuosobowym stoliku "składowym" siedziały dwie osoby. W
tym jedna - ta, która chciała wyjść - i ta naprzeciwko. :)
A co te osoby miały za plecami?

N.
medea
2012-01-16 16:56:03 UTC
Post by Nixe
Post by Nixe
A co się w takim razie stało z ludźmi przy nich siedzącymi?
Nagle zdołali się spłaszczyć? ;-)
Przy każdym takim dwuosobowym stoliku "składowym" siedziały dwie osoby. W
tym jedna - ta, która chciała wyjść - i ta naprzeciwko. :)
A co te osoby miały za plecami?
Już pisałam - część "uwięziona" miała ścianę z oknami, a druga część
salę. "Sala" to dużo powiedziane. Za plecami części to była całkiem
spora wyspa kelnerska (za nią inne stoliki), a za plecami drugiego końca
- bar. Mniej więcej pośrodku, na wysokości mojego i sąsiedniego stolika,
było trochę wolnej przestrzeni, którą mogłam wykorzystać.

Ewa
cef
2012-01-16 11:57:45 UTC
Post by Paulinka
Post by medea
Jest przynajmniej jeszcze jedno inne, z którego skorzystałam. ;)
Poprosiłaś o rozsunięcie stolików? :)
O nocnik?
Bbjk
2012-01-16 11:46:43 UTC
Post by medea
Jest przynajmniej jeszcze jedno inne, z którego skorzystałam. ;)
Mów, mów jakie! :)
--
B.
Nixe
2012-01-16 12:14:28 UTC
Post by medea
Post by Bbjk
Jeśli dobrze zrozumiałam, nie ma innego wyjścia, jak ruszyć ludzi, albo
czołgać się pod stołem między nogami biesiadników, albo posiusiać na
krzesło? :)
Jest przynajmniej jeszcze jedno inne, z którego skorzystałam. ;)
Pampers? ;-)

N.
Lebowski
2012-01-16 11:51:12 UTC
Post by medea
Jeśli dopadł ją musik, to nie ma innego wyjścia niż zrobić pospolite
ruszenie i wydostać się. Lepsze to, niż kicać pod stołem ;)
Zastanawiam się, na jak dalece posunięte ruszenie można sobie w takiej
sytuacji pozwolić. ;)
Najlepiej poznac zawczasu mozliwosci swojego organizmu.
Ja kiedys podczas eksportu towarow ze strefy wolnoclowej odkrylem u
siebie, ze hmm... powiedzmy potrzebe nr 1 to 2 godzinki wytrzymam nawet
bez mrugniecia okiem i to na mrozie, a nr 2 bez problemu 24h.
Wiec jak po wejsciu do restauracji skorzystam z lazienki chociazby do
umycia dloni, co przeciez jest obligo, to potem bez problemu wytrzymam,
zanim ktos wczesniej nie peknie.
Post by medea
Włoska knajpka? Brzmi smacznie.
Knajpka niemiecka, ale chyba z włoskim ukierunkowaniem. ;)
Ewa
A jak niemiecka, to mowie zwykle grzecznosciowo, raus niemieckie swinie,
sznela, sznela! o odrazu robi sie miejsce :)
Przy mojej sympatii do Niemcow, przez ktorych wlasnie musialem poznac
mozliwosci mojego organizmu w strefie wolnoclowej, to w opisanym przez
ciebie przypadku nie odmowilbym sobie kilku wyjsc co pare minut.
medea
2012-01-16 11:58:15 UTC
Post by Lebowski
Najlepiej poznac zawczasu mozliwosci swojego organizmu.
Rozpoznanie możliwości organizmu na nic się zdaje, podczas gdy ciągle
dolewają ci wina i wody.

Ewa
Lebowski
2012-01-16 12:05:02 UTC
Post by medea
Post by Lebowski
Najlepiej poznac zawczasu mozliwosci swojego organizmu.
Rozpoznanie możliwości organizmu na nic się zdaje, podczas gdy ciągle
dolewają ci wina i wody.
Ewa
Chyba jeszcze nigdy nie malem takiego cuga, ani tak mnie nie smalilo,
zeby potem musiec leciec jako pierwszy, ale jak tak to coz, mozemy chyba
tylko probowac jakos wspolczuc.
medea
2012-01-16 12:08:04 UTC
Post by Lebowski
zeby potem musiec leciec jako pierwszy
No widzisz, bez innych - tych pierwszych - byłbyś bezradny. :)

Ewa
Nixe
2012-01-16 12:13:59 UTC
Post by medea
Zastanawiam się, na jak dalece posunięte ruszenie można sobie w takiej
sytuacji pozwolić. ;)
Jakiekolwiek.
Przecież goście chyba widzą, jaka jest sytuacja i że nie ma innej możliwości
wyjścia z tej pułapki :)

N.
Zenek
2012-01-16 14:12:46 UTC
Post by medea
Jeśli dopadł ją musik, to nie ma innego wyjścia niż zrobić pospolite
ruszenie i wydostać się. Lepsze to, niż kicać pod stołem ;)
Zastanawiam się, na jak dalece posunięte ruszenie można sobie w takiej
sytuacji pozwolić. ;)
Włoska knajpka? Brzmi smacznie.
Knajpka niemiecka, ale chyba z włoskim ukierunkowaniem. ;)
Ewa
Znaczy sie bekac i pierdziec przy stole mozna ?
medea
2012-01-16 14:22:58 UTC
Post by Zenek
Post by medea
Jeśli dopadł ją musik, to nie ma innego wyjścia niż zrobić pospolite
ruszenie i wydostać się. Lepsze to, niż kicać pod stołem ;)
Zastanawiam się, na jak dalece posunięte ruszenie można sobie w takiej
sytuacji pozwolić. ;)
Włoska knajpka? Brzmi smacznie.
Knajpka niemiecka, ale chyba z włoskim ukierunkowaniem. ;)
Ewa
Znaczy sie bekac i pierdziec przy stole mozna ?
Zenek Lebowski czy jak?

Ewa
Lebowski
2012-01-16 16:09:52 UTC
Post by Zenek
Post by medea
Jeśli dopadł ją musik, to nie ma innego wyjścia niż zrobić pospolite
ruszenie i wydostać się. Lepsze to, niż kicać pod stołem ;)
Zastanawiam się, na jak dalece posunięte ruszenie można sobie w takiej
sytuacji pozwolić. ;)
Włoska knajpka? Brzmi smacznie.
Knajpka niemiecka, ale chyba z włoskim ukierunkowaniem. ;)
Ewa
Znaczy sie bekac i pierdziec przy stole mozna ?
W Niemczech?
Jak nie chcesz wyjsc na chama, to wrecz wskazane, zaraz za gospodarzami.
Jak czlowiek porzadnie pociagnie, to odrazu budzi szacun :))
A tak na serio, to kolega niedawno awansowal na dyrektora i mial
spotkanie z kolegami dyrektorami w Niemczech.
Byl mocno zniesmaczony taka 'przyjacielska' biesiada z nimi.
Podejrzewa nawet, ze oni zachowuja sie tak tylko przy Polakach, ale
tutaj niestety juz nie mam obserwacji.
Byc moze przy Polakach to oni dopiera sie hamuja, bo wiadomo, ze jak
Polak wypije to wtedy przypierdolic komus raczej kajne problem.
Zenek
2012-01-16 11:18:20 UTC
Post by medea
Temat tylko lekko zahaczający o kuchnię, ale nie wiem, czy grupa o
savoir vivrze jeszcze działa, a tutaj na pewno znajdę dobrze
zorientowanych. ;)
Wyobraźcie sobie taką sytuację: oficjalna kolacja w restauracji na
kilkanaście osób. Restauracja nie bardzo ekskluzywna, ale też nie jakaś
podrzędna, chociaż dosyć ciasna. Wzdłuż ściany ustawiono kilka stolików
dwuosobowych, połączonych ze sobą, ale każdy z nich jest nakryty osobnym
obrusem. Z powodu dość sporej ciasnoty stoliki są mocno dosunięte do
ściany, tak że osoby siedzące na kanapie przy ścianie zostają
praktycznie uwięzione. Te siedzące na obu krańcach to jeszcze pół biedy,
ale osoba siedząca na środku - mająca ze swej prawej i lewej strony po
przynajmniej 3 osoby - ma kłopot z wyjściem do toalety. Jak powinna się
stamtąd wydostać w razie nagłej potrzeby? Na przejście między stolikami
a siedzącymi nie ma szans, musieliby wszyscy z tej strony wyjść. Ciekawa
jestem propozycji. ;)
Żeby pozostać w temacie kuchni - były jedzone: klarowna zupa pomidorowa
z pierożkami ravioli z mozzarellą, carpaccio wołowe z orzeszkami
piniowymi i rukolą, pieczone krewetki tygrysie, zupa rakowa, jagnięcina
w sosie pomidorowo-rozmarynowym, ryba żabnica w sosie cytrynowym z
kaparami, do tego pieczone w mundurkach ziemniaczki i surówki/jarzynki.
Ewa
To chyba byla jakas jadlodajnia bo w restauracji z takim menu nie
wyobrazam sobie zeby jesc na kolanie takie wykwintne danie.
Bbjk
2012-01-16 11:30:10 UTC
Post by Zenek
To chyba byla jakas jadlodajnia bo w restauracji z takim menu nie
wyobrazam sobie zeby jesc na kolanie takie wykwintne danie.
No, ale Ewa nie pytała o opinie o restauracji, tylko o konkretne
rozwiązania w konkretnej zastanej sytuacji.
Zdarzają się rozmaite okoliczności, które przerastają Twoją (i nie tylko
Twoją) wyobraźnię - trzeba umieć się dostosować do nich, skoro już się w
nich znaleźliśmy, a naturalne zachowania są najlepsze, na pewno lepsze
od biadolenia nad rangą restauracji, do której jest się zaproszonym i
dziwowania się, że jest inaczej, niż się spodziewaliśmy :)
--
Bbjk
medea
2012-01-16 11:39:51 UTC
Post by Zenek
To chyba byla jakas jadlodajnia bo w restauracji z takim menu nie
wyobrazam sobie zeby jesc na kolanie takie wykwintne danie.
Restauracja jak restauracja - może po prostu nie była przewidziana na
organizowanie takich imprez, za czym przemawiałyby choćby te dwuosobowe
stoliki. Błąd raczej ze strony fundatorów owej imprezy, że taką
restaurację wybrali. Być może kierowali się dobrą kuchnią.
Tak czy inaczej problem tkwi gdzie indziej.

Ewa
Nixe
2012-01-16 12:11:53 UTC
Te siedzące na obu krańcach to jeszcze pół biedy, ale osoba siedząca na
środku - mająca ze swej prawej i lewej strony po przynajmniej 3 osoby - ma
kłopot z wyjściem do toalety. Jak powinna się stamtąd wydostać w razie
nagłej potrzeby?
Normalnie. Przeprosić osoby siedzące obok i wyjść :)
Na przejście między stolikami a siedzącymi nie ma szans, musieliby wszyscy
z tej strony wyjść.
Trudno, co innego można zrobić?
Żeby pozostać w temacie kuchni - były jedzone: klarowna zupa pomidorowa z
pierożkami ravioli z mozzarellą, carpaccio wołowe z orzeszkami piniowymi i
rukolą, pieczone krewetki tygrysie, zupa rakowa, jagnięcina w sosie
pomidorowo-rozmarynowym, ryba żabnica w sosie cytrynowym z kaparami, do
tego pieczone w mundurkach ziemniaczki i surówki/jarzynki.
Brzmi nieźle :)
I takie zaniedbanie jeśli chodzi o komfort?

N.
Zenek
2012-01-16 14:11:58 UTC
Post by Nixe
Te siedzące na obu krańcach to jeszcze pół biedy, ale osoba siedząca
na środku - mająca ze swej prawej i lewej strony po przynajmniej 3
osoby - ma kłopot z wyjściem do toalety. Jak powinna się stamtąd
wydostać w razie nagłej potrzeby?
Normalnie. Przeprosić osoby siedzące obok i wyjść :)
Na przejście między stolikami a siedzącymi nie ma szans, musieliby
wszyscy z tej strony wyjść.
Trudno, co innego można zrobić?
Żeby pozostać w temacie kuchni - były jedzone: klarowna zupa
pomidorowa z pierożkami ravioli z mozzarellą, carpaccio wołowe z
orzeszkami piniowymi i rukolą, pieczone krewetki tygrysie, zupa
rakowa, jagnięcina w sosie pomidorowo-rozmarynowym, ryba żabnica w
sosie cytrynowym z kaparami, do tego pieczone w mundurkach ziemniaczki
i surówki/jarzynki.
Brzmi nieźle :)
I takie zaniedbanie jeśli chodzi o komfort?
N.
Bardzo dziwne. Bo niby dania wykwintne a jesc trzeba na kolanie , co to
za jadłodajnia ?
Iwon(K)a
2012-01-17 15:11:53 UTC
Temat tylko lekko zahaczający o kuchnię, ale nie wiem, czy grupa o savoir
vivrze jeszcze działa, a tutaj na pewno znajdę dobrze zorientowanych. ;)
Wyobraźcie sobie taką sytuację: oficjalna kolacja w restauracji na
kilkanaście osób. Restauracja nie bardzo ekskluzywna, ale też nie jakaś
podrzędna, chociaż dosyć ciasna. Wzdłuż ściany ustawiono kilka stolików
dwuosobowych, połączonych ze sobą, ale każdy z nich jest nakryty osobnym
obrusem. Z powodu dość sporej ciasnoty stoliki są mocno dosunięte do
ściany, tak że osoby siedzące na kanapie przy ścianie zostają praktycznie
uwięzione. Te siedzące na obu krańcach to jeszcze pół biedy, ale osoba
siedząca na środku - mająca ze swej prawej i lewej strony po przynajmniej
3 osoby - ma kłopot z wyjściem do toalety. Jak powinna się stamtąd
wydostać w razie nagłej potrzeby? Na przejście między stolikami a
siedzącymi nie ma szans, musieliby wszyscy z tej strony wyjść. Ciekawa
jestem propozycji. ;)
kurcze ale Was urzadzili. Cieli po kosztach, czy nie bylo w okolicy
wiekszych mozliwosci
(znaczy wieszkej knajpy)??
Żeby pozostać w temacie kuchni - były jedzone: klarowna zupa pomidorowa z
pierożkami ravioli z mozzarellą, carpaccio wołowe z orzeszkami piniowymi i
rukolą, pieczone krewetki tygrysie, zupa rakowa, jagnięcina w sosie
pomidorowo-rozmarynowym, ryba żabnica w sosie cytrynowym z kaparami, do
tego pieczone w mundurkach ziemniaczki i surówki/jarzynki.
wymyslne :))

i.
medea
2012-01-17 15:25:12 UTC
Post by Iwon(K)a
kurcze ale Was urzadzili. Cieli po kosztach, czy nie bylo w okolicy
wiekszych mozliwosci
(znaczy wieszkej knajpy)??
Chyba i jedno, i drugie. Strraszne, prawda? ;)

Ewa
Iwon(K)a
2012-01-18 00:53:29 UTC
Post by medea
Post by Iwon(K)a
kurcze ale Was urzadzili. Cieli po kosztach, czy nie bylo w okolicy
wiekszych mozliwosci
(znaczy wieszkej knajpy)??
Chyba i jedno, i drugie. Strraszne, prawda? ;)
taki lekki zgrzyt- imo ;)

i,.